Sędzia Bao Zheng – chiński ideał sprawiedliwości i przenikliwości

Sędzia Bao Zheng 包拯

Chiński symbol sprawiedliwości

Sędzia Bao Zheng znany jest powszechnie jako książę Bao – Baogong. Był to urzędnik żyjący w czasach Dynastii Song, a dokładnie 999-1062. Baogong został „kanonizowany” i stał się dla Chińczyków synonimem prawości i sprawiedliwości. Sędzia jest bohaterem licznych oper powstałych w czasach dynastii Yuan.

Przykładowe opowieści:

Większość opowieści o postępowaniu Baogonga jest częściowo zmyślona. Tak jak z wieloma postaciami historycznymi, fikcja miesza się z autentycznymi relacjami historycznymi

Dwa gwoździe

Sprawa z dwoma gwoździami, znana Chińczykom jako Opowieść o dwóch gwoździach 雙釘記, wyglądała następująco. Baogong badał przypadek podejrzanej śmierci pewnego mężczyzny. Jego śmierć zdawała się być całkowicie naturalna, co potwierdziła sekcja zwłok. Badanie ciała denata prowadził koroner, który po powrocie do domu podzielił się wątpliwościami ze swoją żoną. Ta odpowiedziała mu, że jest możliwe, aby ktoś uśmiercił ofiarę przez wbicie w mózg długiego stalowego gwoździa – co nie pozostawiłoby śladu w ciele.

Następnego dnia, Koroner rzeczywiście znalazł długi gwóźdź. W rezultacie aresztowano żonę zmarłego, która przyznała się do cudzołóstwa i zabicia małżonka.

Ale to nie był koniec sprawy. Bao i koroner nabrali podejrzeń do żony koronera. Koroner był jej drugim mężem – jpierwszy zmarł. Odkopano grób i… w czaszcze nieszczęśnika znaleziono długi metalowy gwóźdź.

Łódź o podwójnym dnie

Dwóch kupców po załadowaniu swojego towaru na wynajętą łódź zostało spojonych przez jej właściciela, a następnie wrzuconych ciemną nocą do wody. Jeden z nich zdołał oprzytomnieć i płynąc do brzegu natrafił na – na szczęście inną – łódź. Zrządzenie losu sprawiło, że jej kapitanem okazał się być jakiś odległy kuzyn. Drugim zrządzeniem losu było to, że w okolicy znajdował się Baogong. Niedoszła ofiara udała się do neigo z wołaniem o pomoc i sprawiedliwość.

Zapoznawszy się ze sprawą, Baogong nakazał aresztowanie dwóch podejrzanych. Ujęcia dokonano w chwilim gdy ci już wracali na swpoją łódź po sprzedaży większośći zrabowanych dóbr. Obydwaj szli w zaparte, jednak sędzia zastosował standardową w takich sytuacjach metodę. Przetrzymał ich w oddzielnych celach, aby następnego dnai przepytać ze szczegółów ich opowieści, według której przewoźnicy zostali a) napadnięci przez przeprowadzony w ciemnościach abordaż, b) otoczeni przez kilka pirackich łodzi i zmuszeni do wpuszczenia na pokład grupy piratów.

Rozbieżność zeznań wskazywała, że podejrzani są winni zarzucanych czynów. Sędzia udał wię więc osobiście na przegląd łodzi. Wcześniej rewizji i poszukiwania przedmiotów należących do pokrzywdzonych dokonali jedynie pomocnicy. Tym razem sędzia dokonał wnikliwych oględzin. Wykryto prostokątną szparę w pokładzie. Nie bez trudu włamano się do środka. W końcu znaleziono przedmioty, które rozpoznała uratowana niedoszła ofiara.

W końcu podejrzani, w obliczu istnienia niepodważalnych dowodów pękli i przyznali się do wszystkiego.

Do przeczytania:

Na rynku polskim dostępna jest książka pt. Sprawiedliwe wyroki sędziego baogonga, wyd. Iskry 2008.

 

Artykuł pierwotnie opublikowany w portalu chiny.pl

Gotowi na śmierć fanatycy (1)

Rozmaici myśliciele podjęli wiele prób określenia co pcha człowieka do działania i zidentyfikowania czynników ograniczających tzw. wolną wolę.

1. Człowiek kierowany jest zwierzęcymi popędami.

2. Człowiek kształtowany jest przez środowisko (behawioryzm)

3. Człowiek poszukuje znaczenia swojego życia

Oto krótkie podsumowania tych trzech podejść:

Ponadczasowego wglądu w motywację człowieka daje książka True Believer, której autorem jest Eric Hoffer. Poszukuje od odpowiedzi na pytanie dlaczego ludzie dołączają do masowych ruchów.

Autor dostarcza dwóch odpowiedzi:

(1) ludzie chcą zrzucić brzemię odpowiedzialności za własne życie,

 

(2) chcą uciec od teraźniejszości i codzienności, pragnąc być częścią ważnej, wzniosłej sprawy. Szukając, często rozpaczliwie, sposobu na zostawienie po sobie śladu na tym świecie, gotowi są więc poświęcić wolność, godność i co tam jeszcze. Trochę jak szukający rozpoznania artysta, który w desperacji gotów jest na dowolne poniżenie lub naruszenie każdego tabu, byleby tylko choć przez chwilę stanąć w centrum uwagi.

„Masy ludzkie wiodą żywot w cichej desperacji” 

pisał Thoreau.

Jednym z dominujących uczuć składających się na życiową frustrację (niemożność realizacji swoich życiowych celów), jest pragnienie zmiany. Taką zmianę obiecują rewolucjoniści, a ich działalność jest tym bardziej skuteczna, im lepiej są w stanie wywołać ferwor podobny do religijnego.
Hoffer zauważa, że o ile przynależność do organizacji wiąże się z przyziemnymi profitami, to przynależność do grupy rewolucyjnej wiąże się z korzyściami psychologicznymi:
Ci, którzy dołączają do ruchów masowych chcą czegoś znacznie więcej. Oprócz walki z frustracją (przywódca obiecuje odzyskanie kontroli nad własnym losem, wyrwanie tego losu z rąk ciemiężycieli), chcą „pozbyć się niechcianego siebie”. Inaczej mówiąc chcą zacząć życie od nowa, pozbyć dawnych traum i zyskać błogosławioną szansę życia tak, jak to w skrytości serca sobie wcześniej planowali.
W Niemczech po I Wojnie Światowej taka sytuacja jest szczególnie wyrazista. Po przegranej wojnie społeczeństwo nie przyjęło do wiadomości klęski i żyło w poczuciu krzywdy. Te jątrzące się rany obiecał wyleczyć Hitler. Propaganda partii NSDAP od samego początku jej istnienia grała właśnie na tej strunie.

Skąd bierze się fanatyzm?

Działa tu bardzo prosty mechanizm: pojawiająca się realna nadzieja na zmianę powoduje wyłączenie wszelkich moralnych zahamowań. Ludzie czepaiją się jej tak jakby była ich jedyną w życiu szansą na poprawę losu. Hoffer ostrzega przed chwilami, gdy „nadzieje i marzenia kroczą swobodnie ulicami:

When hopes and dreams are loose in the streets, it is well for the timid to lock doors, shutter windows and lie low until the wrath has passed. For there is often a monstrous incongruity between thehas passed. For there is often a monstrous incongruity between the hopes,  however  noble  and  tender,  and  the  action  which  follows them. It is as if ivied maidens and garlanded youths were to herald
the four horsemen of the apocalypse.

Równolegle działającą przyczyną gotowości na śmierć gorliwych wyznawców jakiejś sprawy jest wykształcone w nich bezgraniczne przywiązanie do sprawy. Gdy tylko takie przywiązanie powstanie, czy będzie to Cesarz, Fuhrer, czy bóstwo, każdy atak na to epicentrum kultu będzie też atakiem na spójność światopoglądu wyznawcy.
Gdy zrozumieć ten punkt widzenia fanatyzm przestaje być porównywany z szaleństwem czy głupotą – staje się naturalną metodą obrony tożsamości fanatyka.

Ciekawa jest inna konsekwencja takiego stanu. Z punktu widzenia fanatyka przeciwnik jest słaby, pozbawiony siły moralnej. Konkrentym przykładem jest pogarda z jaką muzułmanie traktują niewiernych, zwłaszcza tych którzy odrzucili wiarę w Boga. Dla wyznawcy Jedynego Boga reprezentancji zachodnich, dekadenckich społeczeństw to budzący skrajny wstręt robactwo, z którym nie można się układać, a należy tępić.

 

Miejskie i wiejskie życie w Chinach epoki Song

Miejskie i wiejskie życie w Chinach epoki Song

1. Chiński model administracji

Chińska metoda zarządzania i rządzenia w wielu aspektach różni się od tej wykształconej w średniowiecznej Europie. Pierwszą i najważniejszą różnicą jest to, że w Chinach epoki Song nie ma rozróżnienia na wsi i miast. Ten sam administrator został regulujące zarówno miasta i wsie wokół niego. W Europie, miasto miało odrębną administrację – burmistrza i radę miasta. Mieszkańcy miasta to wytwórcy i rzemieślnicy. Jako że nie byli oni producentami żywności, stopniowo uzyskali specjalne przywileje. Oddzielenie od wsi miało także aspekt bezpieczeństwa i obronności. Jeśli wróg zaatakował, miasto lub małe miasto było miejscem schronienia dla mieszkańców. W tym czasie rolnicy rezygnowali z domów i ukrywa się za grubymi murami pobliskiego miasteczka.

Innym powodem odrębnej administracji w czasach pokojowych, było bezpieczeństwo publiczne. Mieszkańcy miast często akumulowali bogactwo. Jak zauważył Marco Polo podczas jego pobytu w Chinach po zakończeniu epoki Song, codzienne bezpieczeństwo i porządek społeczny był znacznie lepszy niż w porównywalnym mieście Zachodnim – było dużo mniej kieszonkowców, złodziei i włamywaczy.

Inną ważną różnicą było to, że w Europie stolica spełniała rolę centrum zarówno politycznego jak i kulturalnego. Spychała inne miasta do roli podrzeędnej. Jeśli artysta szukał uznania, musiał udać się do stolicy. Chińskich dużych miast było więcej. Najważniejsze, że stolica była wyłącznie politycznym centrum. Były też inne miasta, które służyły jako centra kultury i handlu. Aby dać jeden przykład, w epoce Północnej Song miasto Luoyang była prawie tak samo rozwinięte jak stolica w Kaifeng: w ogólnym rozwoju, produkcji i sztuce te dwa miasta były prawie takie same.

2. Życie domowe

W sferze życia rodzinnego, zawsze znaleźć można zaskakujące podobieństwa ogólnych wzorców w średniowiecznej Europie i Chinach. W obu miejscach para przeznaczona do małżeństwa nie mogła dokonać decyzji wyboru małżonka – to małżeństwa były aranżowane. Rodzina, jej prestiż i majętność, była znacznie ważniejsza niż osobiste szczęście. Zwyczajem specyficznym dla Chin jest to, że rodzina pana młodego miała wybrać dziewczynę z innego klanu (inny nazwisko).

Romantyczna miłość, była obecna zarówno w prawdziwym życiu jak i w literaturze ludowej. Jednak w Europie ten aspekt opowieści będzie najważniejszy w całej historii. W Chinach był to tylko wątek drugorzędny. W Chinach romantyczna miłość przeważnie występowała tylko poza małżeństwem. Podobieństwem jest jednak to, że w obu kulturach takie kontakty były tolerowane w przypadku mężczyzn, ale piętnowane w przypadku kobiet. Różnicą natomiast było to, że w chińskiej tradycji kobieta nawet po ślubie nadal należał do pierwotnego klanu.

W Europie i dynastii Song, małżeństwa były używane jako strategii zwiększenia bogactwa i statusu – zwłaszcza wśród rodzin zamożnych i o wysokiej pozycji społecznej. Rodzina i gospodarstwo domowe były w zasadzie jednostka produkcyjna: dla towarów rolniczych i rzemieślniczych. Najciekawszą różnicą jest chiński system cesarskich egzaminów. Kandydat, który zdał egzamin wzrosła status jego rodziny. W rezultacie stał się wielkim atutem małżeństwo. Zwrot „szukać zięcia podtablicą wyników” 榜 下 捉 婿 może być dobrym podsumowaniem tej różnicy. Z punktu widzenia głowy rodziny tablica wyników egzaminów cesarskich była listą tych kandydatów, których pozycja społeczna poprawi się proporcjonalnie do uzyskanego wyniku.

 

Artykuł zamieszczony w portalu chiny.pl

Rebelia Tajpingów


Przywódca powstania Tajpingów Hong Xiuquan (洪秀全, 1814–1864)

Inicjacja ruchu

Po przegranych wojnach opiumowych dynastia Qing znacznie osłabła. Nastąpił gwałtowny wzrost biedy, korupcji i niepokoju społecznego. W 1843 roku Hong Xiuquan (洪秀全, 1814–1864) założył oparty na wzorach chrześcijańskich ruch religijny o nazwie Stowarzyszenie Czcicieli Boga. Głoszono w nim idee równości wszystkich ludzi, oraz nawoływano do obalenia dynastii Qing.

Szybkie umocnienie

Stowarzyszenie szybko zyskiwało zwolenników. 11 stycznia 1851 roku Hong Xiuquan stanął na czele rebelii w wiosce Jintian w prefekturze Guiping (obecnie Region Autonomiczny Guangxi Zhuang) i ogłosił ustanowienie Niebiańskiego Królestwa Tajping (Taiping Tianguo太平天國 ).
Siły zbrojne Taipingów błyskawicznie urosły do kilkuset tysięcy. Początkowo odnosiły sukcesy w każdym starciu. W marcu zajęły Nanjing i uczyniły go stolicą nowego państwa, przemianowując go jednocześnie na Tianjing (Niebiańska Stolica). Wojska Taipingów okupowały Qingpu i Szanghaj, zagroziły nawet Pekinowi a cesarz Xianfeng szykował się już nawet do ewakuacji.
Jednak wewnętrzne walki o władzę w przywództwie Tajpingów pozwoliły siłom imperialnym na kontratak i kontrofensywę. Jedną z najskuteczniejszych sił była milicja Xiang (z prowincji Hunan), dowodzona przez Zeng Guofana. Pod koniec roku 1863 zaczęła ona oblężenie Tianjing. 3 czerwca 1864 Hong Xiuquan umiera powalony chorobą, a Tianjing zostaje przywrócony władzy cesarskiej wkrótce potem.

Ideologia Tajpingów

Jakkolwiek by oceniać z perspektywy czasu wydarzenia tamtego okresu i związane z nimi próby mocarstw zachodnich zmierzające do rozbicia Chin, utopijne idee osiągnięcia idealnego społeczeństwa były warte uwagi. Był to system społeczny oparty na wspólnocie ziemi, żywności, ubrań i pieniędzy, przeciwstawiający się ustalonym stosunkom społecznym opartym czy to na własności ziemi czy środków produkcji.

 

Artykuł zamieszczony w portalu chiny.pl

Stopniowanie porządku społecznego i innych pojęć

Sposób, w jaki zwyczajowo porządkujemy naszą wiedzę o świecie, jest bardzo umowny. A mówiąc brutalnie – zakłamany. Część poglądów tzw. filozoficznych, tj. na naturę i sens ludzkiego życia, ma jednak szczególnie zafałszowaną. Rozmaicie można wyjaśniać i usprawiedliwiać takie wypaczenia procesu poznawczego: wygodą, lękiem przed utratą poczucia sensu życia, lenistwem umysłowym itp itd.

Jednak gdy przychodzi po podejmowania ważnych życiowo decyzji, jest bardzo źle, gdy człowiek podejmuje je na podstawie błędnego, zafałszowanego rozumienia mechanizmów funkcjonujących w świecie.

Człowiek żyje w świecie idei. Każdy fenomen jest tak złożony, że człowiek nie jest w stanie zrozumieć go w całości. Wyodrębnia więc pewne cechy danego zjawiska tworząc nową ideę, a potem przedstawia ideę jakimś symbolem, słowem lub symbolem matematycznym. Ludzkie działania są niemal całkowicie reakcją na symbole. Kiedy myślimy, pozwalamy symbolom działać na inne symbole w pewien ustalony sposób ? zgodnie z zasadami logiki lub matematyki. Jeśli symbole zostały wyodrębnione tak, że pod względem budowy są podobne do fenomenu, który reprezentują i jeśli działania na symbolach są podobne do budowy i porządku działań tego fenomenu w rzeczywistym świecie, jesteśmy psychicznie zdrowi. Jeśli nasze logiczno-matematyczne lub słowne symbole zostały źle dobrane, nie jesteśmy psychicznie zdrowi. — Robert A. Heinlein

Oto garść pojęć, które „pokutują” w świadomości współczesnych mieszkańców zachodniego świata. Ich błąd polega na ich polaryzacji, są zero-jedynkowe. Nie dopuszczają one do uznania całego gradientu odcieni szarości między czarnym a białym. Nawet przy pobieżnej analizie łatwo można wykryć, że te potoczne rozumienia są bezzasadne, a nawet naiwne (w negatywnym sensie*)
W świecie społecznym wiele zjawisk jest regulowana PRAWNIE, tzn granica między odpowiedzialnością i jej brakiem jest ustalana SZTUCZNIE i ARBITRALNIE. Dochodzi do dziwnych zniekształceń – regulacje deformują obraz rzeczywistości
Dojrzałość psychofizyczną różni ludzie osiągają w różnym wieku i nie zawsze we wszystkich aspektach (emocjonalny, umiejętności uczenia się itp itd)
Np.
– pełnoletność, dziewczyna 15 lat, chłopak 17 – ok. Gdy chłopak przekroczy 18 – pedofilia
– jazda z niebezpieczną prędkością. 60 km/h legalne, 61 km/h wykroczenie.
– wiek 17 lat 364 dni – brak pełnych praw obywatelskich, 18 lat 1 dzień: można głosować (tylko na kogo? – przyp. red.)
1) posiadanie mocy poznawczych

Ludzie nie są równi pod względem zdolności rozumowania. Zdolności te wymagają stałego treningu (tak jak mięśnie, które zanikają jeśli ich nie używać). Niektóre umiejętności nie są możliwe do opanowania przez tych, którzy nie osiągną odpowiedniej „masy krytycznej” sprawności umysłowej. U ludzi, którzy uczą się społecznie, przeważające czynniki warunkujące to wychowanie. U zwierząt wyposażonych w instynkty, czynnikami warunkującymi są bodźce ze środowiska.
Przykłady: człowiek nie mający wprawy w operowaniu zaawansowaną matematyką (np ja sam) nie będzie w stanie wyprowadzić wzorów na ogólną teorię względności, ani prześledzić w pamięci dowodu Goedla (to akurat potrafię). Umiejętności te wymagają rozległej wiedzy, wprawy i chęci. Tak więc staruszka sprzedająca an bazarze kwiaty i profesor uniwersytetu to umysłowo zupełnie różne istoty, zapakowane jedynie w podobny skafander biologiczny. A co z nałogowym alkoholikiem, zdegenerowanym przez lata nałogu?

Dlaczego ta trójka ma, na przykład, równe prawa wyborcze?
Po części z grzeczności, po części dla zachowania POCZUCIA sprawiedliwości/równości społecznej.Jest to przede wszystkim element cywilizowanego, egalitarnego społeczeństwa, w którym WSZYSCY MAMY SZCZĘŚCIE ŻYĆ.

Osoba samoświadoma powinna jednak unikać pracującego na rzecz tej sytuacji zabobonu. Z zabobonem wiąże się kwestia przez stulecia istniejącego w cywilizacji zachodniej przekonania o rozdzielności ciała i duszy. Jednak przypominam łaskawie, że już wujek Zygmunt F. dowiódł (przynajmniej wg mnie), że człowiek jest całością psychofizyczną i stan jego umysłu (chwilowy i na dłuższą metę)  jest integralną częścią stanu ciała. Umysł może się rozwijać, może się degradować, może degenerować lub wegetować w zastoju.
Sceptykom negującym ten pogląd zalecam nażreć się ogórków kiszonych i zapić mlekiem a następnie obserwować zmiany stanu własnego umysłu pod wpływem oświecającego w omawianej kwestii rozwoju wypadków.

Inne pojęcia o rozmytym spektrum, a traktowane jako zero-jedynkowe:
Pamiętajmy, że stan idealny (pożądany) nie jest prawie nigdy stanem rzeczywistym.
Pamiętajmy też, że rzeczywistość, w której takie a nie inne rzeczy się dzieją, jest uważana przez ludzi NAJCZĘŚCIEJ za stan oczywisty, naturalny, lub nie podlegający kwestionowaniu czy potrzebie reform i zmian. Ogólnie pojęta praktyka społeczna wpływa na sposób postrzegania świata i „od zewnątrz” narzuca człowiekowi traktowanie jednych rzeczy jako naturalne, innych nie.

Kible w miejscach publicznych

Na Tajwanie i w Chinach w większości miejsc, choćby na stacjach metra i w pociągu, są kible wbudowane w podłogę – czyli kucane. Czyli bezkontaktowe. Czyli jest realnie możliwe, żeby się w pociągu wys… a zresztą, i tak dzieci tu nie zaglądają. WYSRAĆ!! się można w pociągu, bez zakładania kombinezonu kosmicznego!

Dzięki temu na Tajwanie większa jest statystycznie ilość ludzi uśmiechniętych.

Polska

Za tysiąc lat nikt nie ośmieli się w Polsce pomyśleć, że takie kible w podłodze to dobra rzecz. DLACZEGO? pytam się! Dlaczego!?

Bo taka jest praktyka społeczna i jej się nie da zmienić. Poruszamy się w ramach pewnych dopuszczanych kulturowo możliwości i wykroczenie poza nie wymaga wysiłku, którego większość ludzi nie jest w stanie i NIE MUSI podjąć.

2) posiadanie cechy zwanej człowieczeństwem (humanitaryzmem)
Np. są ludzi którzy bliskich/znajomych traktują wg innej grupy kryteriów niż tzw. obcych.Jednych można okradać/zabijać/źle traktować, innych nie. Odmienne zachowania można mieć nie tylko względem grup ludzi, ale i aspektów życia.
3) załamanie porządku społecznego
np. Policjant zadźgany przez bandytę rzucającego śmietnikiem, któremu zwrócił uwagę (Warszawa, luty 2010). Tej historii na Tajwanie, na którym mieszam, nawet nie próbuję opowiadać. Tutejszym ludziom coś takiego nie mieści się w głowie – jest tu całkowity brak bandytyzmu.

==================
Zasada postępowania:

Unikaj ludzi, którzy uczciwe nazywają naiwnym, a szczere głupim.

Naiwny:
1.  wynikający z ignorancji i braku przemyślenia
2. wynikający z wiary w dobre intencje innych ludzi
3. = głupi

Po której stronie barykady byli mordercy?

Sztuka manipulacji umysłami polega na sprawnym wywoływaniu określonych reakcji u odbiorców. Najczęściej stosuje się kilka stałych technik bazujących na wywoływaniu reakcji emocjonalnych. Ich wspólną cechą jest dążenie do wyłączenia logiki i racjonalnego myślenia, oraz indukowanie w odbiorcy zachowań stadnych i konformistycznych.
Techniki manipulacji będę oznaczał literami (np. A-E), a techniki racjonalnego myślenia cyframi (1-5)

Ich użycie pokażę. na podstawie nawały medialnej skierowanej przeciw symbolowi Powstania Warszawskiego.

Na początek (1) należy zapoznać się z przebiegiem wydarzeń, najlepiej z więcej niż jednego źródła.
Dość dobre i obiektywne teksty są tutaj:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_warszawskie
http://pl.wikipedia.org/wiki/Skutki_powstania_warszawskiego

Widać więc dość jasno, że ważne jest, aby przyjąć perspektywę poznawczą dostępną w tamtych czasach. Ocenę moralną czy jakąkolwiek inną należy podejmować biorąc pod uwagę wiedzę dostępną podejmującym decyzje i działania WTEDY.

Po zapoznaniu się z realiami polecam następujące ćwiczenie: (2) podać trzy argumenty ZA i trzy PRZECIW wybuchowi Powstania Warszawskiego z punktu widzenia stron biorących udział w wydarzeniach.
– walczących bojowników
– Dowództwa AK w Warszawie
– członków rządu w Londynie
– Rosjan, a konkretnie Stalina.

Najskuteczniejsze techniki manipulacji użyte m.in.  w retoryce antypowstańczej to:
(A) – wywoływanie silnej reakcji emocjonalnej. Odbiorca zmuszany lub skłaniany jest do zajęcia stanowiska nie na podstawie logicznej analizy czy oceny „za i przeciw”, lecz na podstawie przejaskrawionych odczuć, bądź wybranych opinii.

(B) – podsuwanie gotowego zestawu opinii, które dzielone są przez grupę odniesienia. Patrz: eksperyment Asha z odcinkami http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Ascha

(C) – ośmieszenie i wypaczenie poglądów przeciwnych, co najczęściej występuje w połączeniu z (B)

(D) – zajęcie pozycji autorytetu moralnego, wobec czytelnik jest zmuszony potakiwać bez krytycznego wnikania w treść

(E) – posługiwanie się archetypami do wywołania gotowych ciągów reakcji emocjonalnych i skojarzeń.

(F) – ignorowanie, ośmieszanie bądź zawłaszczanie argumentów strony przeciwnej,

W moim przekonaniu, człowiek, który świadomie lub nie, stosuje powyższe techniki dla korzyści własnej lub osób trzecich, jest łajdakiem. Nawet jeśli działa przekonany zgodnie ze swoimi przekonaniami, jest wtedy tylko rodzajem „pożytecznego idioty”, czy też tzw. pudła rezonansowego, znanego z koncepcji dezinformacji  Wołkowa

Inną sprawą jest profesjonalne wyszkolenie w dziedzinie manipulacji. Ludzie stosujący manipulację i dezinformację wcale nie muszą być w stanie podać wyjaśnienie wykorzystywanych przez siebie mechanizmów psychiki ludzkiej wyrażone w języku współczesnej psychologii. Wystarczy, że potrafią zastosować technikę w praktyce. Ludzie, których pracą jest ogłupianie innych, najczęściej dysponują olbrzymim doświadczeniem „w terenie”. Aby przekonać się do jakiej wprawy można dojść w manipulacji ludzką psychiką, polecam gorąco książki Sołżenicyna.

Ilustracja:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Referendum_ludowe

  1. Czy jesteś za zniesieniem Senatu?
  2. Czy chcesz utrwalenia w przyszłej Konstytucji ustroju gospodarczego, zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej, z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej?
  3. Czy chcesz utrwalenia zachodnich granic Państwa Polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej?

Że zacytuję tekst z filmu, pytania są tendencyjne.
Poza oczywistym brakiem czwartego pytania – mianowicie o kresy wschodnie:
Mamy serię:
– pierwsze pytanie: dla laika (przeciętnego zjadacza chleba) to pytanie o kwestię mało istotną.

– pytanie drugie: klasyczna nowomowa. Co to znaczy „unarodowienie”? „ustawowe uprawnienia”? Aby zrozumieć sens pytania, przydałby się jakiś adwokat.
Poza tym – jest to kupowanie kota w worku, bo ustawy to dopiero będą napisane.
– pytanie trzecie: oczywiście że tak – to powiększa terytorium Polski.

Jest to tzw. package-deal. Sprawa w tym aspekcie  jest łudząco podobna do referendum akcesyjnego z 2003 roku.

(G) Łatwość powiedzenia TAK
Poza powyższymi kwestiami dochodzi jeszcze kilka bardziej ukrytych: otóż do wydania decyzji na „TAK” potrzeba jest znacznie mniej wysiłku niż do powiedzenia „NIE”. Mechanizm ten działa TAKŻE na płaszczyźnie fizjologicznej. Został odkryty przez psychologów skanujących mózgi badanym metodą Funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI). W czasie trwania eksperymentu badani mieli za zadanie zgadzać się lub odmawiać propozycjom.

Na bardziej społecznym poziomie mechanizm odmawiania działa tak:
Łatwiej jest przekonać człowieka do czegoś, jeśli podsunie mu się do tego dobry powód. Co jednak najciekawsze, wystarczy JAKIKOLWIEK powód. Może być on zupełnie nie związany ze sprawą, ważne jednak, aby się pojawił.
Wymyślenie wymówki bądź odmowa wymaga wysiłku intelektualnego i często – o ile koszt nie jest wysoki, najłatwiej jest powiedzieć tak. (Stąd właśnie pierwsze pytanie w referendum jest tak „niewinne”)
Przykład: eksperyment
na korytarzu wydziału psychologii ustawiono samoobsługowe ksero. Podstawowe osoby udające pośpiech prosiły kolejkowiczów o:
– przepuszczenie
– przepuszczenie, „bo muszą ‚to’ pilnie skserować”
– przepuszczenie, bo „zaraz mają egzamin”
Okazało się, że odsetek zgody przy drugim i trzecim wariancie jest bardzo podobny. Otóż podanie JAKIEGOKOLWIEK wyjaśnienia, nawet najbardziej kretyńskiego, skłania kolejkowiczów do przepuszczenia. Ludziom wystarcza sam fakt podania wyjaśnienia! nie fatygują się oni do wysiłku zbadania, czy wyjaśnienie trzyma się kupy. Jedną z dobrych ilustracji tego mechanizmu może być eksperyment Milgrama.

Powyższy mechanizm (H) AKCEPTOWANIA DOWOLNEGO WYJAŚNIENIA jest o tyle SKUTECZNY, że jeśli na samym początku uda się manipulującemu wytworzyć określoną postawę emocjonalną, to PO JEJ UTRWALENIU, cokolwiek się nie powie, będzie tylko tą decyzję/postawę pogłębiało!
Czyli innymi słowy „nikt nas nie przekona że białe jest białe a czarne jest czarne”.
Można nawet użyć argumentów strony przeciwnej – one nie zostaną przez słuchaczy przetworzone i przemyślane – ZOSTANĄ AUTOMATYCZNIE zaakceptowane jako ważne (valid). Widać to wyraźnie w przykładach poniżej.

MOJE KOMENTARZE NA CZERWONO

Przykład 1:

http://wolnywilkdziki.pardon.pl/dyskusja/1988851/dlaczego_powstanie_warszawskie_bylo_bledem

WolnyWilkDziki

Dlaczego powstanie warszawskie było błędem
(typowa implikatura, czyli zasugerowanie odpowiedzi. Inny znany przykład:
Kto był największym człowiekiem w historii, i dlaczego Lenin?)

Tym wszystkim pseudointeligentom (czyli osoba o przeciwnych poglądach jest głupkiem, TECHNIKA C) którzy twierdzą że, cytując blogera o Nicku blal: (powstanie to miało na celu przejęcie kontroli nad stolicą i zburzenie porządku z góry narzuconego nam przez sowietów) Przypominam że nieskuteczność takich działań została już pokazana w czasie słynnej akcji Burza.

(podsuwanie fałszywych argumentów strony przeciwnej. Powstanie miało raczej wymusić na Aliantach zmianę decyzji co do Polski, )

Podczas tej akcji partyzantka AK zdobywała miasta przed wejściem sowietów, lub wspólnie z nimi. Następnie następowało rozbrajanie, egzekucje i wywożenie partyzantów na wschód i przejęcie władzy przez Sowietów. Zostawali tylko ci, którzy godzili się wstąpić do armii Berlinga. Cała walka szła w ten sposób na marne. (ton wypowiedzi sugeruje, że bezsensowna walka to wina AK)


Nie było żadnych podstaw aby spodziewać się innego rozwoju wypadków w Warszawie.

Właśnie: spodziewano się określonych działań Sowietów Egzekucje itp), stąd desperacka decyzja dowódców.

Zrobiono nieprzygotowany zryw, który kosztował życie ogrom mieszkańców i doszczętne zniszczenie miasta, bez uzyskania jakiegokolwiek zysku. Posyłano na śmierć małe dzieci, co jest hańbą a nie powodem do dumy.

podkreślone fragmenty mają imitować wnioskowanie:
przesłanka 1: Ruscy rozbrajają partyzantów – czyli, jak wiemy, oznacza to egzekucje, wywózki, represje
przesłanka 2: w Warszawie zrobią oczywiście to samo
Wniosek: W związku z tym dowódcy AK zadziałali jak wariaci i posyłali na śmierć małe dzieci, więc są ludobójcami (a gdzie Niemcy w tym schemacie). Podczas gdy najprawdopodobniej działali w desperacji gdy połapali się w tym, że Polska została wydana na łaskę (nieistniejącą) Stalina.

Właściwie decydenci mieli dwa wyjścia:


    1. Poczekać na sowietów aż przejmą rządy i zostawić młodym działanie w opozycji na przyszłe lata.

Jasne! Dobry wujek Stalin obdaruje opozycję stanowiskami, wolnością wypowiedzi i demokracją. Autor chwilę wcześniej mówił, że Sowieci rozbrajają, zabijają i stosują represję. Było to wiadome wszystkim jeszcze w 1944 roku. Bojowników AK czekała kula w łeb tak jak oficerów w Katyniu.
Alternatywa 1. podsunięta przez autora, oraz
pierwsze podkreślone powyżej zdanie stoją w jawnej sprzeczności. (TECHNIKA F)

    1. Wywołać rzeź, w której zginie cała masa potencjalnych przyszłych opozycjonistów a sowieci i tak wejdą.
      Cele PW były liczne. Przypominam, że Sowieci i ich NKWD zachęcali Polaków do rozpoczęcia powstania.
      Dla ilustracji: Związek Patriotów Polskich działający w Moskwie nadawał komunikaty zachęcające choćby 29 i 30 lipca.
      Po zapoznaniu się z materiałami źródłowymi, choćby
      – odgórna wytyczna Stalina (z 6 sierpnia), jest taka, że front na odcinku warszawskim zatrzymuje się
      – zakaz lądowań dla alianckich samolotów z pomocą dla powstania
      widać, że Stalin rozmyślnie czekał, aż Niemcy sami rozwiążą własnymi siłami problem Stalina

 

Niestety wybrano tę drugą opcję. Ludzie poumierali na próżno, jak zwykle w takich przypadkach, kiedy uznaje się jakąś durną ideę za ważniejszą od życia jednostki. (TECHNIKA D)

Ludzie poumierali walcząc o wolność ze znienawidzonym wrogiem i okupantem. W perspektywie mieli, jak już wyżej wspomniano, sowieckie czystki: ludność represję, a bojownicy AK – najpewniej egzekucję bądź w najlepszym razie wywózkę.
Proszę zrobić takie ćwiczenie umysłowe i spróbować podać możliwe przyczyny nagłej decyzji o rozpoczęciu powstania: Warszawa pierwotnie nie została objęta planem Burza. Dlaczego więc niemal w ostatniej chwili dowództwo w Warszawie zdecydowało się na rozpoczęcie powstania?

Trzeba poświęcić całe miasto i tysiące lub czasami miliony ludzi po to aby jacyś cwaniacy mogli w Londynie siedząc na tyłkach przy ciepłym kominku rozprawiać o bohaterach, popijając przy tym winko na balach dla dyplomatów. (TECHNIKA A)
Liczono na nawiązanie WALKI. Zamiast tego Hitler nakazał EKSTERMINACJĘ ludności cywilnej. Może z tymi pretensjami o ofiary udać się do Niemców?
Dyplomaci w Londynie byli pod presją, będąc na etapie odkrywania, co Alianci zadecydowali w Teheranie. Ponadto, zakładali, że zostanie udzielona pomoc dla PW. nie rozprawiali przy kominku o bohaterach, tylko orientowali się właśnie, że zostali całkowicie wyrolowani przez sojuszników.

Przykład 2:

http://wiadomosci.onet.pl/1568771,1292,2,kioskart.html
31.07.2009 12:50/Onet.pl, Katarzyna Kozanecka, Piotr Kozanecki

Krwawy, bohaterski show

Powstanie Warszawskie to najgłupszy pomysł w historii Polski

Jest to generowanie określonej oceny moralnej

Zabawa dużych chłopców

J.W. – generowanie określonej oceny moralnej

[…]

Ostrą ocenę wydarzeń z lata 1944 roku przedstawia także popiolek43: – Powstanie Warszawskie, to najgłupszy pomysł w historii Polski. W wyniku tej zabawy dla dużych chłopców, zniszczono prawie całe miasto, zginęły tysiące cywilnych ludzi, a ci co przeżyli, musieli uciekać z miasta.

[…]

Na koniec, głos ku przestrodze wszystkim dostrzegającym tylko jedną stronę medalu. – Wydarzenie to wymaga chłodnej oceny, dziś nie jest to możliwe. 100 lat, to odpowiedni czas na rozliczenie, czyli rok 2044 – rokiem Powstania Warszawskiego – apeluje jerzymisiek.

Czyli my swoje powiedzieliśmy, a wy czekajcie do 2044 roku z waszymi sądami.
Jest

Przyład 3:

cały tekst w linkach. Poniżej tylko wybrane fragmenty z komentarzem.

http://wiadomosci.onet.pl/waszymzdaniem/30732,powstanie_warszawskie_-_ostatni_upadek,artykul.html

http://diowar.pl/Powstanie%20Warszawskie%20-%20ostatni%20upadek.html

Dzisiaj, pomimo że w Warszawie prawie wszystko nosi nazwę od jakiegoś batalionu, zgrupowania czy jakiegoś powstańca, ocena Powstania Warszawskiego jak i roli Polski w II wojnie światowej idzie w kierunku wykazania niesamowitej nieporadności dyplomatycznej i militarnej w konflikcie z Niemcami i Rosją.

[…]

Polska pomimo IV rozbioru i traumy powrześniowej, nie była już w stanie nawet wypowiedzieć Stalinowi wojny.

BRAK LUB NIE UJAWNIANIE WIEDZY HISTORYCZNEJ. Co ma ze sprawą wspólnego „trauma wrześniowa” i co ona miałaby oznaczać w roku 1939?
Po wykryciu sprawy Katynia rząd w Londynie chciał wypowiedzieć wojnę ZSRR – Brytyjczycy jednak nakłonili naszych, żeby nie robić tego i nie drażnić Stalina.
W 1939 roku rzeczywiście można by to było zrobić – proszę jednak mieć na uwadze że od 17 września rząd był raczej zajęty własnym rozpadem i ewakuacją. Później już interweniowali Brytyjczycy.

[…]

Wiedział jednak jak oddać przysługę za „thank you” Brytyjczykom w postaci Enigmy.

ODWRÓCENIE KOLEJNOŚCI WYDARZEŃ.
Enigmę Brytyjczycy dostali PRZED wybuchem wojny – przed Poczdamem, Techeranem i Jałtą. Wtedy, gdy uzasadnione były mniemania iż sojusz Polski z Francją i Anglią uchroni w jakiś sposób Polskę przed napaścią Niemców

[…]

Stosunek Stalina do Armii Krajowej i władz w Londynie był niezmienny, Stalin po klęsce 1920 roku nienawidził i jednocześnie bał się Polaków, stąd między innymi przegrana bitwa pod Lenino, która miała podnieść morale Armii Czerwonej, którą Polaczki tak kiedyś surowo skarciły. Hitler był w swoich uczuciach prostszy, dostawał szału gdy Polacy przeszkadzali w jego misternych planach. Jeden i drugi był chorobliwym polakożercą.

[…]

Ponad 50 lat temu ktoś zauważył, że my, Polacy, straciliśmy w II wojnie światowej 6,5 mln ludzi, zaś Czesi mniej niż 100 tys., i zadał pytanie, co było lepsze? Być zdradzonym w Monachium Czechem, czy Polakiem ?ocalonym? przez brytyjskie i francuskie przystąpienie do wojny?

[…]

Dlatego Czechy przegrały wojnę na tyle, na ile potrafili, nie tracąc głowy, my zaś na własne życzenie przegraliśmy ten konflikt z kretesem, tracąc ludzi, terytorium, pozycję w Europie, przemysł i miasta. Nasz wkład w tzw. wysiłek wojenny aliantów, mógłby nie zaistnieć. Skutek byłby dla nas dokładnie taki sam.

[…]

Zrealizowali ten plan stosunkowo niewielkim kosztem – straty Niemców w powstaniu wyniosły nieco ponad
1700 osób.

Otóż Niemcy stracili 10 000 zabitych i 7000 zaginionych. Możliwe, że autorowi uciekło jedno zero, jednak błąd ten jest oczywisty i trudny do przeoczenia – rzuca się w oczy nawet przy pobieżnym przeczytaniu. Same sformułowanie całego zdania sugeruje, że wpisanie 1700 było celowym zabiegiem.

[…]

Historyk uważa, że decyzja o wybuchu powstania była nieprzemyślana. Przypomniał, że co najmniej do połowy lipca 1944 roku Komenda Główna AK nie brała pod uwagę powstania w Warszawie. Ze stolicy wysyłano ludzi i broń na wschód, by wesprzeć kolejne etapy akcji „Burza”. Plany operacyjne zmieniono
niemal w ostatniej chwili, mając już wiedzę o militarnym i politycznym fiasku podobnych wystąpień w Wilnie i Lwowie.
Do 14 lipca 1944 roku Tadeusz Bór-Komorowski w ogóle nie myślał o powstaniu w Warszawie. W depeszy do Londynu z tego dnia stwierdził nawet, że doprowadziłoby to tylko do wielkich strat. Zmienił zdanie o 180 stopni 21 lipca po spotkaniu z Tadeuszem Pełczyńskim i gen. Leopoldem Okulickim, przyjmując ich argumenty o załamaniu Wehrmachtu i zbliżaniu
się Sowietów. Zdaniem Ciechanowskiego, wielki wpływ na decyzję Bora miał gen. Okulicki, który parł do powstania.
Gen. Komorowski podjął ostateczną decyzję 31 lipca, ponieważ mu powiedziano, że czołgi rosyjskie pojawiły się pod Pragą.

Aha! musiało więc zajść coś, co skłoniło przywódców AK do podjęcia desperackiej i „nieracjonalnej” decyzji. CO TO BYŁO? Proszę wysil się i podaj 2-3 możliwe przyczyny.

[…]

Dnia 29 lipca do Warszawiaków zaapelował przez radio moskiewskie Związek Patriotów Polskich nawołując ludność Warszawy do powstania przeciw Niemcom. Komunikaty, będące powtórzeniem tej audycji, nadawała także czterokrotnie dnia 30 lipca 1944 roku (w godzinach: 15.00, 20.55, 21.55, i 23.00) moskiewska Radiostacja im. Tadeusza Kościuszki.
W obliczu zbliżania się Armii Czerwonej do Warszawy i okolic, jej sukcesów na froncie i pozytywnej oceny jej możliwości dalszej ofensywy, zdecydowano o wybuchu powstania. Można śmiało stwierdzić, iż Tadeusz Pełczyński lub generał Okulicki, którzy przekonywali do powstania, współpracowali z NKWD.

To tyle.

Książki warte przeczytania:
Józef Bocheński: Sto zabobonów

 

Ponad 50 lat temu ktoś zauważył, że my, Polacy, straciliśmy w II wojnie światowej 6,5 mln ludzi, zaś Czesi mniej niż 100 tys., i zadał pytanie, co było lepsze? Być zdradzonym w Monachium Czechem, czy Polakiem ?ocalonym? przez brytyjskie i francuskie przystąpienie do wojny?

Socjalizm kontra Chrześcijaństwo

Każde imperium musi mieć jakąś ideologię, która może być wpychana mniej lub bardziej na siłę w umysły obywateli czy też ofiar. Europa jest – jak mi się wydaje – budowana na BRAKU IDEOLOGII,  jako imperium całkowicie świeckie (laickie) i przez to socjalistyczne. Niech o tym świadczy choćby słynna kwestia preambuły do konstytucji europejskiej, w którym nie ma żadnego odniesienia do Chrześcijaństwa, jako źródła tożsamości europejskiej.

W kręgu cywilizacji europejskiej władza religijna (duchowa)  i świecka (materialna) przez większość czasu żyła w ścisłym powiązaniu. Do tej pory powiązanie takie istnieje w świecie muzułmańskim: wiele krajów jest w mniejszym lub większym stopniu oparte na prawie religijnym.

Dygresja: W mentalności muzułmańskiej Bóg zajmuje centralną pozycję jako źródło prawa, moralności i władzy duchowej. Pamiętać należy, że Allach to wg Koranu także Bóg Abrahama, a zarazem chrześcijański. W oczach Muzułmanów, ponieważ w widoczny sposób odwracamy się od naszego Boga (wspólnego), wywołujemy więc  głęboką pogardę i etyczno-religijną odrazę. Odstępując od wiary zdradzamy wszystko co w rozumieniu religijnego Muzułmanina powinno być najświętsze. Sądzę, że ta pogarda stanowi fundament tego co o nas myślą wyznawcy Allacha
Religia Chrześcijańska była kręgosłupem władzy państwowej. W XIX wieku na skutek wcześniejszych przemian, stopniowo utraciła powiązanie z władzą polityczną, stając się ośrodkiem władzy stricte duchowej.
Obecnie więc przy próbach budowania państwa/imperium NIEZALEŻNEGO od wpływu religii i kościoła, budowniczym zależy na maksymalnym osłabieniu struktur związanych z KONKURENCYJNYMI ośrodkami władzy duchowej. Stąd np. wynikła wspomniana sprawa z ową preambułą konstytucji europejskiej.

Socjalizm można traktować jako pewną ideologię, grupę przekonań co do sposobu podziału, dystrybucji i rozdziału dóbr i sposób zarządzania i regulacji życia ekonomicznego. Tekst jest trudny w odbiorze, jednak umożliwia niezwykle użyteczne podejście do zrozumienia zjawiska:

W kwestii Socjalizmu jako ustroju społeczno-gospodarczego nie ma lepszego tekstu do przeczytania niż Dialogi Stanisława Lema, które gorąco polecam.

Tak np., by zacząć od przykładu dość błahego i prostego, niemiarowość wzroku u dziecka powodować może przybieranie wadliwej postawy siedzącej przy czytaniu i pisaniu; dziecko przechylaniem ciała w jedną stronę kompensuje wadę wzroku, bo różna odległość oczu od pulpitu odpowiada rozmaitej sprawności obu oczu; lecz przez to krótkowzroczność pogłębia się. a zarazem wskutek zmian napięcia mięśni grzbietowych dochodzi do utrwalenia patologicznej postawy. Tak wykolejenie jednej funkcji pociąga za sobą wykolejenie innych. Podobnie przy zaburzeniach krążenia, zmiany typu zalegania krwi w częściach krwiobiegu wciągają w swój krąg dalsze czynności, już z krążeniem bezpośrednio nie związane.

Układy pozbawione pamięci są niewrażliwe na częstość interwencji regulacyjnych; wzrost ilości takich interwencji oznacza zawsze, iż układowi brak dostatecznie trwałej równowagi dynamicznej, lecz obsługiwanie takiego układu jest tylko bardziej kłopotliwe, skoro pracochłonne, i musi on podlegać kontroli ciągłej, ponieważ dyskretna ? uchybowa ? powoduje zmiany trajektorii o charakterze oscylacyjnym. Układem ostatniego typu jest np. samochód z nadmiernymi luzami w układzie kierowniczym, który ponadto, wskutek niejednorodności oporów toczenia, odchyla się od prostej w ruchu; wymaga tedy ciągłych i częstych korekt ruchu ze strony kierowcy, co czyni jego tor zbliżonym do sinusoidy.

I dalej:

Układy z pamięcią zachowują się pod tym względem inaczej: częstotliwość stosowanych korekt nie jest w nich o tyle obojętna, że układ, ?pamiętając? własne stany przeszłe, zazwyczaj staje się na regulacyjne interwencje w tym mniejszym stopniu wrażliwy, im akty regulacji są częstsze. Powoduje to ?inflację? skuteczności interwencyjnej korekt, jaką objawia zarówno ustrój żywy, o którym powiadamy wówczas, że nawyka do stosowanych bodźców (np. leków nasennych, uspokajających, pobudzających etc.), jak i ustrój społeczny, w którym wysoka częstotliwość regulacyjna, czyli duża zmienność praw i ustaw obowiązujących, staje się z upływem czasu sama zmienną sprzężoną funkcyjnie ze stanem układu. Oznacza to, że niezależnie od merytorycznego charakteru ustaw i praw, samo przyspieszanie ich zmienności jako częste korygowanie, stając się zmienną układową, destabilizuje całość systemu (ponieważ każdy układ tym trudniej zdobywa równowagę, im więcej ma zmiennych, a im mniej ? parametrów). Zjawisko to, sprawiające, iż niekiedy ustawy niedoskonałe lepiej jest zachować w ich nie zmienionej postaci, aniżeli zastępować bezsprzecznie lepszymi, nie jest tak paradoksalne, jak się to może wydawać na pierwszy rzut oka. Każda ustawa i każde prawo stanowione jest de facio zmienną układowa w tym prostym sensie, że może wszak zostać zmienione. Lecz gdy takie prawo obowiązuje przez czas długi, np. porównywalny z długością życia jednej generacji.

Wracając do aspektu politycznego:
Co najistotniejsze, można socjalizm traktować także jako pewne mniej lub bardziej skrystalizowane „sztandary” skupiające pod sobą tych, których celem jest obalenie zastanych stosunków społecznych, jakiekolwiek by one w danej chili nie były. Chodzi o przysłowiową „waadzę” i oczywiście pieniądze.

Gdy więc pojawia się nagle silna grupa interesu, lub ruch społeczny, które starają się obalić stosunki feudalne lub kapitalistyczne, ich naczelnym zadaniem jest wywłaszczenie obecnych właścicieli ziemi, budynków, itp.
Siłą rzeczy, skoro w świecie przed-socjalistycznym właścicielami jest kościół, arystokracja, kupcy, zadaniem zwolenników socjalizmu w sposób niejako „naturalny” staje się odebranie im własności i przejęcie kontroli nad aktualnie istotnymi dobrami. Przykłady:
– wywłaszczanie majątków kościelnych w czasie rewolucji francuskiej
– przejmowanie majątków Żydów w Niemczech w latach 30-tych
– przejmowanie majątków przez państwo w czasie PRL
Najczęstszą techniką jest wyszukanie kozła ofiarnego, którego można wspólnymi siłami obrabować i pozbawić wpływu (Żydzi, kapitaliści, kler – w zależności od mody i ducha czasu).

Walka przebiega na dwóch płaszczyznach:
– na płaszczyźnie ideologii jest tu zarówno „przykrywką”,

– jak i walką z rzeczywistym ośrodkiem władzy.
Siłą rzeczy takie wywłaszczenie i przejmowanie władzy należy w jakiś sposób usprawiedliwić w oczach tych, którym Rewolucja włoży do ręki broń, czy też neutralnych grup społecznych, które  działaniem lub biernością mają dopomagać w wykorzenieniu starych porządków.

Tu walka przenosi się do umysłów ludzi.”Jedynym prawdziwym polem bitwy są ludzkie umysły. Wszystko inne  to tylko manewrowanie przed bitwą” — Lois McMaster Bujold

Teraz najważniejsza część: socjalizm używa ideologii (np. równości wszystkich ludzi, wyzwolenia klasy robotniczej itd itp) aby zgromadzić odpowiednią ilość ludzi niezbędną do rozbicia starego porządku. Można do tego rozjątrzyć istniejące napięcia społeczne, wykorzystać istniejące animozje i konflikty interesów. Do wyboru do koloru.

Efektem będzie albo eksterminacja albo całkowita pacyfikacja sił starego porządku. Z racji tego, że Kościół posiada bardzo dużo majątku, idzie na odstrzał pierwszy – zarówno jako ofiara terroru, jak i wywłaszczeń i towarzyszącym im nawałom ideologicznym.

Przykłady:
– terror Rewolucji Francuskiej, a zwłaszcza tłumienie buntu w dystrykcie Wandea http://adonai.pl/historia/?id=13 oraz http://www.jp2w.pl/index.html?id=37013&site_id=42407

Socjalizm zawsze stał w konfrontacji z Kościołem. Nie dziwi  walka władzy politycznej w PRL z kościołem, przy którym skupiała się opozycja obywateli PRL przeciw ustrojowi. Żeby sięgnąć kilka lat wcześniej:
1) Hitler określił swój stosunek do chrześcijaństwa w słowach: „Wszystko jedno, jakiego to dotyczy wyznania. Nie ma ono żadnej przyszłości; w każdym bądź razie dla Niemców. Faszyzm może i w imię Boże zawierać pokój z Kościołem. Uczynię to, dlaczego by nie? Ale to mnie nie powstrzyma, żeby gruntownie do końca, ze swoimi korzeniami i etapami wytępić chrześcijaństwo w Niemczech”

2) Inny cytat z Hitlera: „Chrześcijaństwo to wynalazek chorych umysłów. Wojna skończy się któregoś dnia. Wtedy będę uważał, że końcowym zagadnieniem mojego życia stanie się rozwiązanie problemu religii” (cytat ten jest nawet w wikicytatach, więc łatwo zweryfikować).

Socjalizm jako ideologia, ośrodek skupiający władzę, bądź rewolucję, musi wpierw w jakiś sposób wykorzenić z umysłów ludzi stary system odniesienia – czy to ekonomiczny, czy duchowy. I musi to zrobić bez litości, aby osiągnąć skutek. Problem polega na tym, że gdy już wykorzeni się stary system wartości, nowy, – nawet sensowny i sprawiedliwy – nie ma czasu na wykształcenie i trwałe wejście w życie społeczne. W tak powstałej pustce jest miejsce dla terroru rewolucyjnego.
Vide: ponownie  rebelia dystryktu Wandea 1793-96 (polecam książkę Andrzej Cisek: Kłamstwo Bastylii) i cały terror związany z próbą zmiany stosunków własności w czasie Rewolucji Francuskiej (czyli rekwizycją mienia kościelnego itp)

To powyższe bardzo skrótowe naświetlenie sprawy mam nadzieję pokazuje, że istnieje odwieczna wojna i konflikt interesów o kontrolę umysłów ludzi  między socjalistami/lewakami a Kościołem (tymi reprezentującymi inne systemy duchowo-ideowo-kontrolne). Oba systemy ideologiczne stoją na pozycji nieuniknionej konfrontacji!

Wracając ściśle do religii:
Przykład: Wiele ludzi zupełnie nieświadomie  replikuje memy działające na rękę budowniczym Nowego Światowego Ładu. Zupełnie niewinnie brzmiący okrzyk „łojezu” jest wszak sprzeczny z jednym z 10 przykazań – (O Jezu!) zniekształconym w celu ośmieszenia głęboko wierzących ludzi z akcentem kresowym. Z punktu widzenia Katolika jest więc przewinieniem, a z punktu widzenia zwykłej grzeczności nietaktem – jako drwienie z ludzi o odmiennych światopoglądach -też. Osoba używające tego wykrzyknienia – choćby sama uważała się za wierzącą – zupełnie nieświadomie działa na rzecz i po stronie lewaków i innych Sarkozych, którym na rękę jest każde umniejszenie respektu dla wiairy i kościoła.
Czasami działania są subtelne, np. podśmiewywanie się z „zaściankowości” ludzi wierzących, czasami gwałtowne, tak jak morderstwo ks. Jerzego Popiełuszki.

Wszystko, co podważa autorytet Wartości Chrześcijańskich i Kościoła jako źródła autorytetu moralnego współcześnie (o kwestiach takich jak proces Galileusza i inne prześladowania Z PRZESZŁOŚCI zapominać nie należy) jest na rękę ludziom, którzy nas chcą wpędzić do EUropy! Odwrót od wartości chrześcijańskich jest jak najbardziej na rękę ludziom chcącym budować Superpaństwo europejskie. Ich celem jest osłabienie wszelkich konkurencyjnych ośrodków władzy duchowej. Zatomizowanie społeczeństwa, tak, aby między jednostką, a państwem nie istniał żaden pośrednik, żadna organizacja konkurująca z władzą państwa.

W procesie tym naczelną rolę odgrywaja niewinni i naiwni, którzy zupełnie dla siebie nieświadomie stają się „pudłami rezonansowymi” dla działań osłabiających wiarygodność Kościoła i JEDNOCZEŚNIE wartości moralnych jakie niesie ze sobą Chrześcijaństwo (to dwie różne rzeczy – niestety).
Innymi słowy: Należy odróżnić Kościół jako ośrodek władzy duchowej oraz Wartości Chrześcijańskie jako zbiór wyznaczników moralnych. Cele socjalizmu nie wymagają tego rozróżnienia.

Przykład: portal Racjonalista.pl, który powinien nazywać się nazywać raczej „Wojujący antyklerykalizm”. Znaczna część zawartości, ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu, nie jest wymianą komentarzy o dorobku myślowym takiego Poppera czy Bertranda Russella, ale konfrontacyjnym
– podawaniem wiadomości typu „kolejny ksiądz pedofil zrobił coś tam…” lub
– wynajdywaniem sprzeczności w dogmatach kościelnych.
Gdzie tu propagowanie racjonalizmu jako metody naukowego poznawania świata?

Analizuję często emocjonalne wypowiedzi co bardziej zgorzałych przeciwników… no właśnie czego? Wartości chrześcijańskich? kleru i jego wpływowi na życie polityczne i moralne Polaków? Kościoła rzymskokatolickiego?
…i dochodzę do wniosku, że ich autorzy niestarannie oddzielili wrogów od sojuszników.

Podsumowanie:
dostrzegam zasadniczą sprzeczność w poglądach ludzi, którzy z jednej strony są przeciw (mówiąc hasłowo) socjalistycznej Europie, a z drugiej atakują – często zajadle – coś, co z natury rzeczy jest przeciwwagą, tzn. wartości chrześcijańskie pojmowane hurtem z wyznaczonym wrogiem publicznym – np. klerem.

Idziemy na wybory

„It doesn’t matter who you vote for, the government always gets in.” — London grafitti

Tak na marginesie jest chyba taki jeden stan w USA, w którym jest możliwość zagłosowania na „NONE OF THE ABOVE” – zapomniałem który.

Pokolenia się wymieniają, więc może nie każdy zna film z Robertem DeNiro „Wag the dog” nieszczęśliwie przetłumaczony na „Fakty i akty”. Właśnie skończyłem go oglądać, co robię przy okazji każdych wyborów.

Co zaś do demokracji i wybierania kandydatów, to polecam wszystkim książkę Roberta A. Heinleina „Luna to surowa pani” – fantastycznie bogate studium „jak przygotować rewolucję”. Mała próbka:

„Manuelu, chyba sytuacja nie jest aż tak zła, za jaką, jak widzę, ją uważasz. W każdej epoce należy dostosować się do aktualnej mitologii. W dawnych czasach królowie byli pomazańcami bożymi, więc trzeba było tylko pilnować, żeby Bóg pomazał odpowiedniego kandydata. W naszym stuleciu mamy mit ?woli ludu?… ale problem zmienił się tylko pozornie. Towarzysz Adam i ja wiele dyskutowaliśmy o tym, jak wpływać na wolę ludu. […] – Jestem monarchistą. Nie interesują mnie takie rzeczy. Ale zgadzam się z Profesorem, że w dzisiejszych czasach wybory to rytuał nieunikniony.”

I na deser polecam po raz kolejny książkę Vladimira Volkoffa „Montaż” i nieco dłuższy fragment, ale za to pasujący tematyką do tego posta:

„Nasza doktryna została wyłożona na trzech archetypach […] Dźwignia, Trójkąt i Drut. Dźwignia. Im większa odległość między punktem oparcia i punktem przyłożenia, tym większy ciężar może być uniesiony przy stałej sile nacisku. Trzeba zapamiętać, że to odległość między tymi punktami tworzy dźwignię, i, dalej, zawsze dążyć do jej powiększenia, nigdy zaś jej nie zmniejszać. Co z tego wynika dla metody wywierania wpływu na przeciwnika? Nigdy nie powinno się tu działać na własną rękę., zawsze przez pośrednika lub przez cały łańcuch pośredników. […] Posługiwanie się pacyfistami stało się zresztą procedurą klasyczną […] chcą z dobyć jakiś kraj tworzy się w nim stronnictwo pacyfistyczne, dba się o to, aby zdobyło znaczną popularność, i równocześnie stronnictwo dążące do wojny, Ta druga partia sama się zdyskredytuje, gdyż niewielu tylko ludzi rozumnych będzie przychylnych wojnie. Kiedy byłem mały, wielu rodziców francuskich nie kupowało swoim dzieciom zabawek wojskowych. Biedne maleństwa dorosły nie znając ołowianych żołnierzyków i karabinków marki Eureka. Propaganda pacyfistyczna we Francji była przykładem operacji typu „wpływ”, prowadzonej przez Hitlera., który jednocześnie w Niemczech uprawiał kult armii. Rezultat: rok 1940. […] Widział pan plakat przedstawiający matkę, która trzyma w ramionach dziecko, a nad nią napis „Walczymy o pokój”? – oczywiście. – Ten pomysł wyszedł z naszego departamentu. W ZSRR, w związku z apelem, mamy plakat z tym samym napisem. Ale wie pan co jest na plakacie? Żołnierz Armii Czerwonej trzymający pistolet maszynowy. – To właśnie plakat działa jak dźwignia? – Ależ nie! Dźwignią jest naiwny widz, który przyjmuje przesłanie plakatu. Na przykład dziennikarz, pełen dobrej wiary, wierzący w zalety pokoju, nie podejrzewający że ktoś mógłby cynicznie posłużyć się tym hasłem. Wie pan przecież, że całkiem dobrze można głosić jedną rzecz,a robić coś całkiem przeciwnego. Jeżeli tylko krzyczy się dość głośno i jeśli dobrze przygotuje się opinię publiczną, zauważony zostaje tylko krzyk, działanie natomiast przejdzie niepostrzeżenie. Właśnie dlatego ideałem dźwigni jest prasa, a wkrótce także inne mass media.”

Narkotyki i ich dystrybutorzy

Wprowadzenie: niedoświadczonym przypominamy, że definicje przedmiotów i zjawisk mogą być wielorakiego rodzaju: mogą być deskryptywne (czyli opisowe)  i wyjaśniające [naturę działania lub pochodzenie przedmiotu]. Mogą też być realne i społeczne. Co najważniejsze, przedmiot lub zjawisko może być definiowany za pomocą hermetycznego języka konkretnej dziedziny nauki – np fizyki i chemi – przy czym każda z definicji skutecznie opisuje przedmiot na pewnym poziomie mnikania w jego naturę lub też ze względu na jego użyteczność dla celów konkretnego użycia przedmiotu. Takie definicje to definicje specjalistyczne, choć ja sam skłaniam się do nazywania ich definicjami pragmatycznymi, gdyż ich sposób sformułowania i zasięg jest dostosowany do celów, które przyświecają ludziom, którzy te definicje tworzą lub używają.

Większość wody z mózgu jest robina ludziom poprzez mieszanie tych powyższych typów definicji. Dzieje się tak, ponieważ za fakty najczęściej bierzemy nasze własne wyobrażenia, najczęściej wykształcone pod wpływem ludzi chcących nam namieszać w głowach.
Poprzez posługiwanie się słownictwem o umownym znaczeniu możliwe jest

Przykład 1:

piłka nożna:
definicja realna: dwie grupy 11 osobników kopie skórzany worek starając się przemieścić go poprzez jedną z dwu prostokątnych konstukcji na przeciwległych krawędziach wyznaczonego terenu.
Jak widzimy, opis nie jest bardzo zależny od rozumienia struktur społecznych potrzebnych do wykształcenia się gry.

definicja społeczna: rodzaj aktywności fizycznej, sportu popularnej szczególnie w Europie i Ameryce południowej; dwie drużyny wywalizują na boisku chcąc jak największą ilość razy umieścić piłkę w bramce drużyny przeciwnika

Przykład 2: woda
Def. biologiczna wymieniająca cechy wody istotne dla życia:
Woda jest powszechnym rozpuszczalnikiem związków ustrojowych i niezbędnym uzupełnieniem pokarmu wszystkich znanych dotąd organizmów. Uczestniczy w przebiegu większości reakcji metabolicznych, stanowi środek transportu wewnątrzustrojowego: np. produktów przemiany materii, substancji odżywczych, hormonów, enzymów. Reguluje temperaturę . Stanowi płynne środowisko niezbędne do usuwania końcowych produktów przemiany materii. Woda stanowi średnio 60% masy dorosłego człowieka, w przypadku noworodka ok. 15% więcej.

Definicja kultorowa: W kulturowej symbolice woda jest jednym z żywiołów (czterech w kulturze europejskiej, lub pięciu w tradycji chińskiej, pięciu w tradycji japońskiej, czy trzech ( tu woda jest tylko częścią jednego z żywiołu) w tradycji celtyckiej. Przeciwstawiana jest ogniowi, powietrzu i ziemi (w Europie), ogniowi, metalowi, drewnu i ziemi (w Chinach), ogniowi, powietrzu, ziemi i piorunowi (w Japonii). W tradycji celtyckiej żywioły to Ziemia, Ogień i Sztorm, woda jest częścią tego ostatniego.
Symbolizuje życie, płodność i oczyszczenie (choć bywa także ukazywana jako siła zła, zwłaszcza w przeciwstawieniu wody czystej i brudnej). Woda jest częstym elementem mitów kosmogonicznych. Bywa też uważana za medium ułatwiające przejście z jednego świata do drugiego (w mitologii starożytnej Grecji Charon przewoził łodzią duszę zmarłego do Hadesu, gdzie pijąc wodę ze źródła Lete zapominała o minionej egzystencji). W wielu religiach zanurzenie w wodzie symbolizuje oczyszczenie i odrodzenie (por. chrzest).
A teraz do rzeczy:

Narkotyk: definicja 
Nie ma jednoznacznej definicji, na którą zgadzają się wszyscy zainteresowani.
BIOCHEMICZNA (REALNA) DEFINICJA: Substancja psychoaktywna (substancja psychotropowa) ? substancja chemiczna oddziałująca na centralny układ nerwowy bezpośrednio wpływając na funkcje mózgu, czego efektem są czasowe zmiany postrzegania, nastroju, świadomości i zachowania.
Wg tej definicji narkotykiem jest: nikotyna w papierosach, alkohol etylowy (czyli potocznie alkohol), kofeina w kawie i Pepsi-Coli, morfina podawana jako środek znieczulający.

POLICYJNA DEFINICJA: każda aktualnie nielegalna substancjapsychotropowa
Wg tej  definicji narkotykiem jest opium, haszysz, Extaza, marihuana, amfetamina itp
Narkotykiem nie jest: 
morfina podawana jako środek znieczulający, nikotyna, alkohol etylowy, kofeina w kawie.

SPOŁECZNA DEFINICJA: substancje przyjmowane w celu czasowej zmiany nastroju przez członków niektórych grup społecznych, które to substancje nie są powszechnie akceptowane w społeczeństwie. Rolę decydującą ma tu PRZYZWOLENIE SPOŁECZNE, tradycja powszechnego używania oraz drogi przyjmowania substancji (dożylnie, doustnie, wdychanie z dymem itp.)

Problem polega na tym, że w różnych krajach niektóre substancje są narkotykiem z punktu widzenia chemicznego i oddziaływania na organizm, ale w świetle prawa lub zwyczajów są dopuszczone.
Stopniowo dochodzę do wniosku, że pewne rodzaje substancji psychotropowych są niezbędne do rozładowywania napięć w społeczeństwach ludzkich – spełniają przez to rolę zdrowotną – będzie to np. lampka wina do kolacji. Inne substancje lub ich warianty służą do rozkręcenia „dobrej” zabawy – tańców, celebracji oraz innych rutuałów społecznych. Innym użyciem może być przynoszenie ulgi chorym bądź rozładowywanie stresów przeszkadzających w codziennym funkcjonowaniu jednostek.

I teraz najważniejsze:
0) Aby poruszać się w świecie faktów, a nie społecznych przyzwoleń i innych wtórnych konceptów, należy posługiwać się BIOCHEMICZNĄ DEFINICJĄ NARKOTYKU – przynajmniej w trakcie czytania ninijeszego artykułu.
1) Jak każdy przedmiot, narkotyk może być nadużywany oraz uzywany do złych celów, lub też po prostu do celów niezgodnych z interesem użytkownika (choć zaspokajających jego dążenie do osiągania np. przyjemności)
2) Tak czy inaczej – grupa ludzi kontrolująca dystrybucję narkotyków będzie posiadała przemożną władzę nad tymi, którzy tych narkotyków potrzebują. Przez kontrolę produkcji, dystrybucji i zastosowań narkotyków, organizacje takie nie tylko czerpią przeogromne zyski, ale też budują nastroje, moralność i mentalność całych społeczeństw, mogąc prowadzić je do wybiórczej degeneracji, stanu bezbronności bądź odporności wobec rozmaitych innych zjawisk.

Jeśli nie mamy zastrzeżeń do powyższych trzech punktów, stoimy naprzeciw następującym faktom:

1) Największymi kartelami narkotykowymi są państwa – kontrolujące na zasadzie monopolu dystrybucję najpowszechniej używanych narkotyków: nikotyny, alkoholu. Robią to całkowicie nie zważając na koszty społeczne ich rozpowszechnienia. Ci panowie patrzą tylko na wysokość wpływów z akcyzy.

2) Najwięszym handlarzem narkotyków w historii ludzkości była Wielka Brytania w XIX wieku – dystrybucja opium na terenie Chin była przyczyną wybuchu tzw. Wojen opiumowych

3) Dystrybujcja narkotyków takich jak alkohol – była i jest sposobem na ubezwłasnowolnianie społeczeństw i narodów.
Wszyscy pewnie pamiętamy opisy tego jak  „zaborca/okupant rozpijał naród” albo „szlachta rozpijała chłopstwo” – nie pamiętam już w jakim okresie historycznym (czytelników proszę o podpowiedź), ale kiedyś bodaj płacono chłopom za płody rolne właśnie wódką.
W ten właśnie sposób mocarstwa zachodnie (Anglia, Francja, ale też USA) zmierzały doprowadzić do dezintegracji Chin.

Skoro więc tak jasno widzimy to w przypadku działań agresowa na pańśtwo będące ofiarą ataku, to jak opiszemy (za pomocą opisów RALNYCH a nie społecznych) sposób w jaki władze rozpijają mieszkańcó własnego państwa.

4)  I teraz czas już na artykuł, który stał się inspiracją ninijeszego postu:

proszę przeczytać poniższy artykuł:

Chavez bombarduje nielegalne lotniska handlarzy narkotyków
cheko, PAP
2008-03-30, ostatnia aktualizacja 2008-03-30 23:54
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5071937.html

 Lotnictwo wenezuelskie na rozkaz prezydenta Hugo Chaveza rozpoczęło w sobotę operację niszczenia nielegalnych lotnisk kolumbijskich handlarzy narkotyków na terenie Wenezueli – poinformowała w niedzielę prasa w Caracas. 

 
Fot. EDWIN MONTILVA REUTERS 
W nalocie brały udział dwa samoloty F-16

 
Fot. EDWIN MONTILVA REUTERS 
Jeden z członków specjalnej jednostki antynarkotykowej. Wenezuelskie wojsko zniszczyło 67 ukrytych w dżungli pasów startowych
 więcej zdjęć 
ZOBACZ TAKŻE
Kolumbia chce oskarżyć Chaveza o wspieranie ludobójstwa (04-03-08, 18:13) 
Chavez wysyła czołgi na granicę z Kolumbią (02-03-08, 21:11) 
Dyrektor Krajowego Biura Antynarkotykowego, pułkownik Nestor Reverol oświadczył, że Wenezuela wywiązuje się w ten sposób ze swoich zobowiązań w walce z handlem narkotykami. Przez terytorium wenezuelskie prowadzi jedna z głównych tras przerzutu kolumbijskiej kokainy i innych narkotyków do USA.

W pierwszym nalocie wzięły udział dwa samoloty F-16 i śmigłowiec rosyjskiej produkcji MI-35, które zbombardowały pas startowy znajdujący się o 15 kilometrów od granicy z Kolumbią i o 800 km od Caracas.

W ciągu pięciu dni lotnictwo wenezuelskie zamierza zniszczyć 90 takich nielegalnych lotnisk.

W operacji bierze udział 19 śmigłowców bojowych.

67 ukrytych w dżungli pasów startowych na terenie Wenezueli, używanych przez kolumbijskie kartele narkotykowe, zostało zniszczonych podczas operacji wenezuelskich wojsk lądowych.

W najbliższych dniach ma zacząć funkcjonować nowy radar wojskowy o zasięgu 400 kilometrów, zakupiony w Chinach, który pomoże w walce z przemytnikami narkotyków.

Moje wnioski i obserwacje:

– coś takiego mogli zrobić np 20 lat temu – ale wszyscy oni czerpali grubą kasę z całego procederu dopiero po ostrych nieporozumieniach na linii Kolumbia – Wenezuela – panowie się pokłócili.

– USA mogło samo to zrobić też juz dawno temu

– te pasy, jak widać na zdjęciu, nie były „UKRYTE” – widoczne są z daleka i dla każdego posiadającego w miarę sprawny zmysł wzroku (Patrz zdjęcie)

– podejżewam, że Wenezuela rozwaliłą je specjalnie aby zrobić CIA na złość. Trudno mi teraz rozsądzić – czy CIA po prostu czerpała z prcederu zyski, czy też szprycowanie społeczeńśtwa amerykańskiego kokainą przynosi rządowi USA długoplanowe zyski w postaci ogłupiania wyborców, obniżania ich sporawności umysłowej  i odciągania uwagi opinii publicznej od innych spraw i sprawek.

Podsumowując – F16 były do dyspozycji od dawna, sposób ich użycia też – tak więc wcześniejszy brak zdecydowanych akcji przeciw handlarzom i producentom miał przyczyny czysto ekonomiczne. Obecną destrukcję biznesu narkotykowego zawdzięczamy więc jedynie tym, że partnerzy interesu się skłócili.

KRÓTKI PODRĘCZNIK AMERYKAŃSKIEJ DEMOKRACJI

KRÓTKI PODRĘCZNIK AMERYKAŃSKIEJ DEMOKRACJI

Chociaż Stany Zjednoczone są bardziej wolne i bardziej demokratyczne niż wiele innych krajów, to nie są one wcale – jak sądzę – ani tak wolne, ani tak demokratyczne jak oczekuje się od nas byśmy wierzyli, że jesteśmy i stają się takimi coraz mniej. Wydajemy się być naprawdę specjalistami w zachowywaniu pozorów. Oto parę spostrzeżeń dotyczących techniki tego procesu.

1) Wolność słowa nie istnieje w Ameryce. Wszyscy wiemy czego nie wolno nam powiedzieć i o kim nie wolno nam tego powiedzieć.

2) Demokracja w wydaniu dwu ledwo co różniących się partii faktycznie nie jest demokracją. Demokracja parlamentarna zezwala na wyrażanie całego wachlarza opinii: kandydat ekologiczny może być wybrany obok komunisty, separatysty rasowego i libertariana. Zapewni to, że ich idee będą przynajmniej słyszane. W przeciwieństwie do tego, dwupartyjny system zapobiega wyrażeniu jakichkolwiek idei, które obie partie zgodzą się stłumić. Jak dużo otwartej dyskusji słyszy się podczas wyborów prezydenckich na temat np. ras, imigracji, aborcji, kontroli posiadania broni i trwającej abolicji chrześcijaństwa? Dla większości ludzi to sprawy najwyższej wagi, a mimo to są tłumione. Wybory dają jednak społeczeństwu poczucie uczestnictwa, podczas gdy ich polityczne znaczenie równe jest finałowi meczu amerykańskiego footballu.

Czytaj dalej KRÓTKI PODRĘCZNIK AMERYKAŃSKIEJ DEMOKRACJI