Mistrz wojny partyzanckiej Orde Wingate, cz. 3 – Birma

Wiele z tego co [Wingate] postulował strategicznie, operacyjnie i taktycznie było błedem, a część z tego była zwykłym nonsensem. – gen.  Julian Thompson Operacją która przyniosła mu największą sławę było dowodzenie Long Range Penetration Group w Birmie. Były to oddziały w sile brygady, operujące na głębokich tyłach Japończyków. Taktyka Wingate’a opierała się na doświadczeniu z […]

Wiele z tego co [Wingate] postulował strategicznie, operacyjnie i taktycznie było błedem, a część z tego była zwykłym nonsensem. – gen.  Julian Thompson

Operacją która przyniosła mu największą sławę było dowodzenie Long Range Penetration Group w Birmie. Były to oddziały w sile brygady, operujące na głębokich tyłach Japończyków.
Taktyka Wingate’a opierała się na doświadczeniu z walką na tyłach wroga prowadzoną w Etiopii, a w cześniej w Palestynie. Sam Wingate nazywał ją Long Range Penetration i uważał (słusznie) za przyszłość wojen.

W Birmie Wingate dowodził dwoma operacjami: „Longcloth” w okresie luty-maj 1943 oraz „Thursday” w okresie marzec-sierpień 1944.

Zwycięstwo w sferze propagandowej

Do żołnierzy Wingate’a przylgnęła nazwa Czinditów (ang. Chindits). Nazwa miała wartość propagandową, a była „wymyślona” przez samego WIngate’a, była zniekształconą nazwą figur lwów stojących na straży bram buddyjskich świątyń w Azji Południowo-Wschodniej.

Ich walka, choć liczona w tradycyjny sposób poprzez liczenie efektów militarnych nie była imponująca, miała poważny wpływ na morale. Stąd wzięła się sława Czinditów, którą cieszą się do dziś. W roku 1943 Japończycy postrzegani byli jako niezrównani w walkach w dżungli. A obraz ich siły umocniony został przez sprawne zajęcie Malajów i Singapuru.

Wyczyny Chinditów udowodniły żołnierzom wszystkich formacji, że można z Japończykami podjąć walkę i z nimi wygrać. A na bardziej materialnym polu wojskowym przyczyniły się, w niemal niemożliwym do oceny stopniu, do pokrzyżowania Japońskich planów przejęcia kontroli nad Birmą.

© Imperial War Museum (Ref MH7868)
Wingate (po prawej) na pokładzie transportowego Dakota C-47 © Imperial War Museum (Ref MH7868)

Słowo o walce partyzanckiej

W świetnej antologii o wojnie w Wietnamie pt. The Fourth Dimension of Warfare, Vol 1 : Intelligence/ Subversion/ Resistance znajdziemy porównanie działań Wingate’a do doktryny proponowanej przez Sun Zi w jego słynnej Sztuce wojny. Mistrz Sun posługuje się koncepcjami zheng 正 i qi 奇. Ja sam w 36 fortelach tak wyjaśniam ich funkcje:

W świecie chińskim do opisu podobnych sytuacji używa się pojęć sił specjalnych qi 奇 (wybieg) i sił zwykłych zheng 正 (działanie bezpośrednie, jawne). W maksymie Sun Zi trzon armii, siły zwykłe, to te niemożliwe do ukrycia, działające jawnie, a więc stanowiące często wabik lub odwracające uwagę. W rozważaniach i dobieraniu użytecznego schematu pojęciowego tę parę pojęć można „od biedy” przetłumaczyć na funkcjonującą w świecie zachodnim metaforę tarczy i miecza. Trzeba jednak mieć na uwadze, że pracują one w sferze zmagań umysłów, a nie w sferze użycia siły militarnej. Chińskie podejście uruchamia nieco inne schematy i mechanizmy. Siły specjalne, to siły przełamujące, ale nie w sensie fizycznym. To taki skrycie przeprowadzony, nieszablonowy manewr, który decyduje nie tyle o zwycięstwie (to przyjdzie później), ale o zasadniczym odwróceniu sytuacji. Siły zheng i qi można dynamicznie zamieniać miejscami – tak jak robi to czasem rycerz, który zamiast „zgodnie z instrukcją” użyć tarczy do przechwytywania ciosu, grzmotnie nią w zakuty łeb przeciwnika. Na tym podobieństwo metafor się nie kończy. Każdy w miarę rozgarnięty dowódca chiński, sam stosując identyczne rozwiązanie taktyczne, będzie wiedział, że nawet jeśli dostrzega tylko siły zwykłe, to gdzieś tam siły specjalne czekają na swoje wejście na scenę. To właśnie taką sytuację opisuje fortel 7, polega on na dynamicznym przełączaniu funkcji obu rodzajów sił.

Warto też wspomnieć, że działania Wingate’a różniły się od klasycznej partyzantki o jeden istotny szczegół. Zaopatrzenie Chinditów nie opierało się na pomocy lokalnej ludności. Żołnierze byli zaopatrywani przez zrzuty powietrzne. Można więc powiedzieć, że Wingate był XX-wiecznym prekursorem zmiany doktryny militarnej głównego nurtu. To on jako pierwszy do walki partyzanckiej zaprzęgł regularną armię wraz z jej infrastrukturą.
Tu warto zrozumieć zasadę walki narodowowyzwoleńczej wyłożoną przez Mao Zedonga w jego słynnym dziele Wojna wędrującego ataku (游擊戰, tytuł wydanego w 1937 roku dzieła tłumaczony jest zwykle jako On Guerilla Warfare)

 

Odsłona pierwsza – operacja „Longcloth” luty-maj 1943

Cała operacja była w istocie starym dobrym znanym z historii wojskowości rajdem kawaleryjskim na linie komunikacyjne wroga; jeśli miałby być skuteczny wobec nieustrasonego wroga, winien być przeprowadzony w koordynacji z głównym uderzeniem wyprowadzonym gdzieś indziej. – marszałek lord Slim

 

Odsłona druga – operacja „Thursday” marzec-sierpień 1944

Sukces propagandowy i militarny w roku poprzednim sprawił, że kolejna kampania została zaplanowana z wielkim rozmachem.

 

 Podsumowanie

Ocena efektów jest tym bardziej utrudniona, że oficjalna wersja zmagańw Birmie została napisana przez zaciekłych wrogów Wingate’a. Są to książki.Pierwsza to British Government’s Oifficial History of the War against Japan, Volume III napisana przez majora generała S. Woodburn Kirby’ego, oraz druga Defeat into Victory, wspomnienia dowodzącego brytyjskimi siłami lądowymi w Birmie marszałka Lorda Slima.

Argumentem przeciw skuteczności wojny partyzanckiej Wingate’a było to, że japońska mentalność nie dozwalała manewru wycofania w sytuacji zagrożenia tyłów. Przeciwnicy Wingate’a tłumaczą też sukces operacji w Birmie tym, że Wingate i jego niestworzone teorie cieszyli się osobistym poparciem samego Churchilla.

Powiązane wpisy:
Orde Wingate w Palestynie (Wingate cz. 1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *